Piszemy do Prezydenta Biedronia ws. referendów i dwukadencyjności

  • Robert Biedroń flickr

Szanowny Panie Prezydencie,

ubiegając się o wybór na prezydenta Słupska, jeszcze jako poseł, deklarował się Pan m.in. jako zwolennik wprowadzenia dwukadencyjności prezydentów, burmistrzów i wójtów oraz zniesienia wymogu frekwencji głosujących w lokalnych referendach merytorycznych. Jak się dowiadujemy, dziś jako prezydent miasta, zajmuje Pan przeciwne stanowisko.

Nie chcemy Pana przekonywać do ponownej zmiany poglądów. Uważamy jednak, iż standardy państwa obywatelskiego wymagają od polityków wyjaśniania swoim zwolennikom, jak i przeciwnikom, motywacji zmiany stanowiska w kluczowych kwestiach. Z uwagi na poparcie, którym Pan się cieszy w środowisku ruchów miejskich, występujemy z apelem o okazanie przez Pana, jako progresywnego samorządowca, przykładu takiej postawy innym samorządowcom.

Zdobył Pan mandat prezydenta dużego miasta wbrew lokalnym układom, rozpoczynając od krytycznej diagnozy samorządu w Polsce. Tymczasem, w wypowiedzi dla onet.pl z dnia 21 maja 2017 r., powołał się Pan na brak takiej diagnozy, co ma uniemożliwiać Panu zajęcie pozytywnego stanowiska w sprawie dwukadencyjności i liberalizacji przepisów  o referendach lokalnych (dlaczego jednak nie ma uniemożliwiać zajęcia stanowiska negatywnego?). Czy więc nieaktualna jest Pana ocena samorządu w Polsce, z którą wygrał Pan wybory w Słupsku? Kto, jeśli nie Pan, i w jakim terminie miałby wypracować taką nową diagnozę, by na jej podstawie zająć ostateczne stanowisko w dwóch poruszanych przez nas kwestiach?

Dwukadencyjność nie jest pomysłem Jarosława Kaczyńskiego, na co Pan w przywołanej powyżej wypowiedzi się powołuje. Za 9 lat, gdy prawdopodobnie ta regulacja wejdzie w życie, PiS może już nie kształtować rzeczywistości politycznej w Polsce. Doraźna perspektywa nie jest więc uzasadniona w planowaniu długofalowych rozwiązań. Dwukadencyjność to rozwiązanie, którego dopracowały się dojrzałe demokracje Zachodu w przypadku bezpośrednich wyborów władzy wykonawczej, gdy cały aparat urzędniczy staje się sztabem wyborczym urzędującego polityka, ograniczając równe szanse wyborcze i konserwując status quo. Jeżeli nie wszędzie na Zachodzie dwukadencyjność jest wprowadzona, to dlatego, że pozycja organu stanowiącego w dojrzałych demokracjach równoważy władzę wykonawczą. Czy uważa Pan, że demokracja lokalna w Polsce jest tak dojrzała, że nie wymaga dwukadencyjności?

To Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO), a nie politycy, jak Pan stwierdza dezawuująco, by rzucić cień na liberalizację referendów lokalnych, wprowadził do debaty publicznej postulat zniesienia frekwencji w głosowaniu do uznania ważności merytorycznego referendum lokalnego. Odwrotnie niż Pan sugeruje, żadna partia parlamentarna, ani nikt z establishmentu samorządowego, dotychczas nie popiera tego pomysłu. Jest on częściowym lekarstwem na niedoskonałe funkcjonowanie demokracji przedstawicielskiej przez wymuszenie publicznego ujawnienia racji stojących za nieprzejrzystymi decyzjami. Generalnie poszerza zakres emancypacji obywateli spod kurateli lokalnych elit i sprzyja dojrzewaniu obywatelskiemu mieszkańców, nawet, jeżeli ceną mogą być doraźne błędy popełniane przecież także w demokracji przedstawicielskiej. Zniesienie progu frekwencji jest rekomendowane przez Komisję Wenecką Rady Europy w punkcie II.7 Kodeksu Dobrych Praktyk Referendalnych. Każdy, kto w obronie państwa prawa powołuje się na wartości, którymi kieruje się Komisja Wenecka, powinien podejść poważnie do jej dorobku także w zakresie rozwiązań referendalnych i głęboko uzasadnić, dlaczego te propozycje nie są dobre dla polskiej demokracji lokalnej. Takiego wyjaśnienia zmiany swoich poglądów oczekujemy od Pana Prezydenta.

Z wyrazami szacunku

Rafał Górski

Prezes Zarządu
Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO)